Psycholog Szczecin NFZ

28. ¦wiat iluzji

Ostatnie miesi±ce dla Joanny by³y bardzo wyczerpuj±ce. Niespodziewanie dla wszystkich bliskich, a w szczególno¶ci dla niej, okaza³o siê, ¿e jej matka jest chora na nowotwór. By³ to szok. Niedowierzanie, ¿al pomieszany ze z³o¶ci±. Dlaczego?! Co teraz bêdzie? Codzienne obowi±zki zwi±zane z ¿yciem rodzinnym i zawodowym zosta³y w znacznej mierze „od³o¿one na bok”, a na plan pierwszy wysunê³a siê opieka nad chor± matk±, która z dnia na dzieñ stawa³a siê coraz bardziej zale¿na od innych. Chwilami Joanna mia³a wszystkiego dosyæ, by³a coraz bardziej wyczerpana. Co prawda, m±¿ bardzo jej pomaga³, ale ¿ycie na dwa domy by³o bardzo wyczerpuj±ce.

Nieraz „po cichu” my¶la³a, ¿e ju¿ d³u¿ej nie jest w stanie wytrzymaæ takiego obci±¿enia, a w szczególno¶ci widoku powoli konaj±cej matki. Stara³a siê, jak tylko mog³a. Nie wyobra¿a³a sobie jej koñca. Jednak, po kilku miesi±cach cierpieñ, matka zmar³a na jej rêkach. Po uroczysto¶ciach pogrzebowych najbli¿si pocieszali j±, ¿e czas cierpienia dla matki siê ju¿ zakoñczy³ i ¿e – choæ to zapewne nie brzmi stosownie – mo¿e lepiej, ¿e umar³a, ni¿ gdyby mia³a dalej tak cierpieæ.

Pomimo tego, ¿e Joanna przez wiele miesiêcy opiekowa³a siê umieraj±c± matk± i „by³a przygotowana” na jej ¶mieræ, to jednak w kolejnych tygodniach okaza³o siê, ¿e czuje siê coraz gorzej i przestaje sobie radziæ z tymi czynno¶ciami, z którymi do tej pory nie mia³a ¿adnych problemów. Bezsenne noce przeplatane koszmarami, g³êboki smutek, utrata sensu dalszego ¿ycia, a przede wszystkim silne lêki. To one spowodowa³y, ¿e Joanna nie mog³a pozostawaæ sama w domu. Czu³a siê jak dziecko, które ci±gle oczekuje obecno¶ci swoich bliskich. Pocz±tkowo m±¿, na zmianê z dzieæmi, stara³ siê nieustannie z ni± przebywaæ, ale wszyscy zdawali sobie sprawê, ¿e sytuacja ta nie mog³a staæ siê norm±. M±¿ zrezygnowa³ z kilku wyjazdów s³u¿bowych, ale kolejne odmowy grozi³y utrat± pracy. Joanna czu³a, ¿e jej za³amanie psychiczne znacznie odbiega od dotychczasowego stanu, ale tak¿e wybiega poza stan ¿a³oby. Nie mog³a zrozumieæ, co siê z ni± dzieje. Tym bardziej, ¿e do tego czasu by³a kobiet± bardzo zaradn±, zdecydowan±, potrafi±c± innym i sobie organizowaæ czas i obowi±zki. Zg³osi³a siê do psychiatry, a nastêpnie na leczenie psychoterapi±.

Do siódmego roku ¿ycia Joanna by³a wychowywana przez dziadków, poniewa¿ rodzice pragn±c szybko siê dorobiæ, pracowali w kilku miejscach pracy i nie mieli czasu na zajmowanie siê dzieckiem. Z chwil± pój¶cia do szko³y nareszcie zamieszka³a na sta³e z rodzicami. Rado¶æ jej nie trwa³a jednak zbyt d³ugo, poniewa¿ matka wkrótce urodzi³a braciszka i jemu ca³kowicie po¶wiêca³a swój czas. Joanna poczu³a siê po raz drugi porzucona, odepchniêta i osamotniona. Jak pamiêta, ból psychiczny by³ nie do wytrzymania. P³aka³a w nocy do poduszki. Przera¿aj±ca samotno¶æ, jak± ci±gle odczuwa³a, sta³a siê dla niej schronieniem przed kolejnym zostawieniem, zranieniem. Przesta³a jakby oczekiwaæ od matki blisko¶ci, czu³o¶ci i zrozumienia. ¦wiat ksi±¿ek i w³asnych fantazji sta³ siê dla niej namiastk± realnego ¶wiata.

W trakcie psychoterapii u¶wiadomi³a sobie, ¿e pomimo udanego ma³¿eñstwa i opieki ze strony kochaj±cego mê¿a oraz rado¶ci z posiadanych dzieci nadal oczekiwa³a w³a¶nie od matki tych wszystkich uczuæ, jakich bardzo pragnê³a i nie dozna³a w dzieciñstwie. Nawet w trakcie ciê¿kiej choroby matki to Joanna, a nie jej brat, tak troskliwie i ponad w³asne si³y opiekowa³a siê ni±. Mog³a znie¶æ ten trud, gdy¿ nie¶wiadomie liczy³a na swoj± nagrodê. Wcze¶niej nie wyrazi³a wobec niej swoich oczekiwañ, poniewa¿ nie¶wiadomie towarzyszy³ jej lêk przed ich odkryciem i znanym ju¿ z przesz³o¶ci ponownym odrzuceniem. ¦mieræ matki to kolejny i tym razem definitywny etap osamotnienia Joanny przez matkê (wcze¶niej wychowanie u dziadków, a nastêpnie narodziny brata). Ta ¶mieræ zakoñczy³a okres „iluzyjnego oczekiwania na opiekê ze strony matki” i wydoby³a na ¶wiat³o dzienne lêk, który by³ st³umion± w dzieciñstwie rozpacz± z powodu wcze¶niejszego osamotnienia. Wiedza uzyskana w procesie psychoterapii umo¿liwi³a jej ostateczne po¿egnanie siê z potrzebami „ma³ej i osamotnionej dziewczynki”, które mia³a zaspokoiæ jedynie matka. Joanna mog³a wreszcie w pe³ni staæ siê kobiet± i podj±æ dojrza³e wype³nianie roli ¿ony i matki.

<< powrót do poprzedniej strony

CMS by Genotyp.pl
statystyka